Agnieszka
przyszła na sesję po prostu dla siebie, żeby mieć fajną pamiątkę. Ale chciałam, żeby to nie były zwykłe zdjęcia portretowe. Stylistka przygotowała pomysł, który pozwolił Agnieszce wejść trochę w rolę jak aktorka na planie. Stylizacja inspirowana Charliem Chaplinem, ale nie w dosłownym wydaniu. Z ubrań współczesnych powstał look, który zagrał z dodatkami kojarzącymi się z Chaplinem. Do tego graficzny makijaż i charakterystyczny akcent – jedna czarna brew naklejona z papieru. Ten zabieg sprawił, że całość stała się bardziej przerysowana, trochę teatralna, a jednocześnie graficzna.
Podobało mi się, że Agnieszka od razu odnalazła się w tej stylizacji. Była swobodna, miała dystans i potrafiła świetnie „zagrać” tę postać, nie gubiąc przy tym siebie. To sprawiło, że zdjęcia wyszły naturalnie, z charakterem i z humorem. To była sesja, w której mogłam bawić się formą, a jednocześnie uchwycić Agnieszkę w zupełnie nowej odsłonie.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/marzec 2009 r.
Agnieszka
przyszła na sesję po prostu dla siebie, żeby mieć fajną pamiątkę. Ale chciałam, żeby to nie były zwykłe zdjęcia portretowe. Stylistka przygotowała pomysł, który pozwolił Agnieszce wejść trochę w rolę jak aktorka na planie. Stylizacja inspirowana Charliem Chaplinem, ale nie w dosłownym wydaniu. Z ubrań współczesnych powstał look, który zagrał z dodatkami kojarzącymi się z Chaplinem. Do tego graficzny makijaż i charakterystyczny akcent – jedna czarna brew naklejona z papieru. Ten zabieg sprawił, że całość stała się bardziej przerysowana, trochę teatralna, a jednocześnie graficzna.
Podobało mi się, że Agnieszka od razu odnalazła się w tej stylizacji. Była swobodna, miała dystans i potrafiła świetnie „zagrać” tę postać, nie gubiąc przy tym siebie. To sprawiło, że zdjęcia wyszły naturalnie, z charakterem i z humorem. To była sesja, w której mogłam bawić się formą, a jednocześnie uchwycić Agnieszkę w zupełnie nowej odsłonie.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/marzec 2009 r.







