Zdjęcia i makijaż: Kamila Markiewicz-Lubańska
Stylizacja: Marysia Szymańska
Modele: Jagusia i Ziutek
Mama i Tato
Pomysł na pierwszą wspólną sesję pojawił się trochę przypadkiem – podczas kolejnej wakacyjnej wizyty w Warszawie. Pomyślałam wtedy, że skoro mam studio, a rodzice przyjeżdżają, to może zrobimy coś razem. Nie tylko zdjęcia, ale też spędzimy czas kreatywnie.
Nie chciałam, żeby to była zwykła pamiątka, zależało mi, żeby mieli z tego również frajdę. W głowie zaczęła kiełkować koncepcja: prosty i elegancki styl, taki, który idealnie do nich pasuje. Ustaliliśmy dwa garnitury – granatowy męski i czerwony damski, do tego ciemne tło i miękkie światło.
Dwoje starszych ludzi, którzy przed obiektywem mieli na nowo poczuć emocje i wejść w opowieść. I zrobili to doskonale. Moi rodzice są otwarci, potrafią poddać się chwili. Mają w sobie coś z dzieci, lekkość, radość i potrafią się powygłupiać.
Dla mnie ta sesja była czymś więcej niż tylko fotografowaniem. Patrząc, jak świetnie się dogadują, jak naturalni są razem – czułam wzruszenie. To była bliskość, więź, coś, co trudno uchwycić słowami, a udało się zatrzymać w kadrze.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/sierpień 2021 r.
Mama i Tato
Pomysł na pierwszą wspólną sesję pojawił się trochę przypadkiem – podczas kolejnej wakacyjnej wizyty w Warszawie. Pomyślałam wtedy, że skoro mam studio, a rodzice przyjeżdżają, to może zrobimy coś razem. Nie tylko zdjęcia, ale też spędzimy czas kreatywnie.
Nie chciałam, żeby to była zwykła pamiątka, zależało mi, żeby mieli z tego również frajdę. W głowie zaczęła kiełkować koncepcja: prosty i elegancki styl, taki, który idealnie do nich pasuje. Ustaliliśmy dwa garnitury – granatowy męski i czerwony damski, do tego ciemne tło i miękkie światło.
Dwoje starszych ludzi, którzy przed obiektywem mieli na nowo poczuć emocje i wejść w opowieść. I zrobili to doskonale. Moi rodzice są otwarci, potrafią poddać się chwili. Mają w sobie coś z dzieci, lekkość, radość i potrafią się powygłupiać.
Dla mnie ta sesja była czymś więcej niż tylko fotografowaniem. Patrząc, jak świetnie się dogadują, jak naturalni są razem – czułam wzruszenie. To była bliskość, więź, coś, co trudno uchwycić słowami, a udało się zatrzymać w kadrze.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/sierpień 2021 r.







