Mama i Tato
Trzecia z serii naszych sesji. Oni naprawdę to lubią, a ja lubię patrzeć, jak te spotkania nas zbliżają, dają coś, czego na co dzień nam brakuje. Bo mieszkamy daleko od siebie, a tu mamy swój rytuał, wspólną chwilę zatrzymaną w kadrze.
Tym razem odpuściliśmy studio. Chciałam czegoś innego, żeby nie było bezpiecznie i znajomo, tylko świeżo, w naturze, z przestrzenią, która sama dopowiada resztę.Trafiliśmy na polanę pełną nawłoci. Zieleń, kwiaty polna ścieżka i miękkie światło. Wszystko to zrobiło klimat.
Rodzice w jeansowej stylizacji, jakby wyrwani z sesji dla magazynu. Mama w kozakach, spódnicy i topie, z chusteczką na szyi. Tata w jeansach i koszuli z rozpiętym dekoltem. Wyglądali świetnie, młodzieżowo, ale też swobodnie. To też jest dla mnie piękne – ich pełne zaufanie. Stylizuję, wymyślam, a oni wchodzą w to bez oporu. Wiedzą, że efekt będzie dobry.
Przywieźliśmy dwa drewniane krzesła. Siedzieli obok siebie, trzymali się za ręce, patrzyli w obiektyw, potem na siebie. Między nimi było ciepło, którego nie da się ustawić ani wyreżyserować. A wokół przyroda.
To była piękna sesja. W prostocie, w naturze, w tym, co najważniejsze – w byciu razem.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w plenerze/sierpień 2023 r.
Mama i Tato
Trzecia z serii naszych sesji. Oni naprawdę to lubią, a ja lubię patrzeć, jak te spotkania nas zbliżają, dają coś, czego na co dzień nam brakuje. Bo mieszkamy daleko od siebie, a tu mamy swój rytuał, wspólną chwilę zatrzymaną w kadrze.
Tym razem odpuściliśmy studio. Chciałam czegoś innego, żeby nie było bezpiecznie i znajomo, tylko świeżo, w naturze, z przestrzenią, która sama dopowiada resztę.Trafiliśmy na polanę pełną nawłoci. Zieleń, kwiaty polna ścieżka i miękkie światło. Wszystko to zrobiło klimat.
Rodzice w jeansowej stylizacji, jakby wyrwani z sesji dla magazynu. Mama w kozakach, spódnicy i topie, z chusteczką na szyi. Tata w jeansach i koszuli z rozpiętym dekoltem. Wyglądali świetnie, młodzieżowo, ale też swobodnie. To też jest dla mnie piękne – ich pełne zaufanie. Stylizuję, wymyślam, a oni wchodzą w to bez oporu. Wiedzą, że efekt będzie dobry.
Przywieźliśmy dwa drewniane krzesła. Siedzieli obok siebie, trzymali się za ręce, patrzyli w obiektyw, potem na siebie. Między nimi było ciepło, którego nie da się ustawić ani wyreżyserować. A wokół przyroda.
To była piękna sesja. W prostocie, w naturze, w tym, co najważniejsze – w byciu razem.
Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w plenerze/sierpień 2023 r.






