Zdjęcia: Kamila Markiewicz-Lubańska

Makijaż i fryzury: Ula Balińska

Modelka: Kasia

Od początku wiedziałyśmy, że będzie to mocna sesja…

Pomysł na czarno białe zdjęcia przyszedł szybko, sukienka pasowała do klimatu. Kasia miała w sobie pewność, która nie wymagała tłumaczeń. Była gotowa. Z pazurem, z błyskiem w oku, z dokładnie taką energią, jakiej potrzebowałam do tego światła.

To była gra – ale świadoma i prowadzona z precyzją. Czarna sukienka, mocne oko, cygaro. Wszystko w punkt. Nic zbędnego.

Nie musiałam jej ustawiać. Wystarczyło, że patrzyłam. Kasia wiedziała, co robi i robiła to z lekkością. Naturalnie wchodziła w kadry, jakby siedziała na tym reżyserskim krześle nie pierwszy raz.

Dym rozchodził się powoli, tworząc miękki kontrapunkt do tej ostrej sylwetki. Było w tym coś filmowego, ale też surowego. Bez stylizacji na „postać”. Raczej portret kobiety, która lubi być sobą. 

W mojej pamięci zostało to, jak pewnie Kasia weszła w rolę. Jak bardzo zaufała własnej intuicji i mojemu patrzeniu. Nie musiałyśmy wiele mówić. Wszystko było w gestach. Chwili.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/kwiecień 2014 r.

Od początku wiedziałyśmy, że będzie to mocna sesja…

Pomysł na czarno białe zdjęcia przyszedł szybko, sukienka pasowała do klimatu. Kasia miała w sobie pewność, która nie wymagała tłumaczeń. Była gotowa. Z pazurem, z błyskiem w oku, z dokładnie taką energią, jakiej potrzebowałam do tego światła.

To była gra – ale świadoma i prowadzona z precyzją. Czarna sukienka, mocne oko, cygaro. Wszystko w punkt. Nic zbędnego.

Nie musiałam jej ustawiać. Wystarczyło, że patrzyłam. Kasia wiedziała, co robi i robiła to z lekkością. Naturalnie wchodziła w kadry, jakby siedziała na tym reżyserskim krześle nie pierwszy raz.

Dym rozchodził się powoli, tworząc miękki kontrapunkt do tej ostrej sylwetki. Było w tym coś filmowego, ale też surowego. Bez stylizacji na „postać”. Raczej portret kobiety, która lubi być sobą. 

W mojej pamięci zostało to, jak pewnie Kasia weszła w rolę. Jak bardzo zaufała własnej intuicji i mojemu patrzeniu. Nie musiałyśmy wiele mówić. Wszystko było w gestach. Chwili.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/kwiecień 2014 r.