Zdjęcia: Kamila Markiewicz-Lubańska

Makijaż i Fryzury: Julia Potębska

Modelka: Marysia

Czerwona sukienka…

Zdjęcia z Marysią to nie jest kwestia „ustawienia”, to bardziej spotkanie. I choć znamy się dobrze, każde zdjęcie jest czymś „na nowo”. Bo Marysia stara się wejść w klimat, czyta pomysł, dorzuca swój nastrój. To nie modelka do „wykonania zadania”. To osoba z obecnością.

Tym razem zaszłyśmy ciut dalej niż zwykle. I w stylizacji, i w makijażu. Ten ostatni był zdecydowany, grał intensywnym kolorem na oku i ustach, wydobywał rysy, ale nie tłumił delikatności. Raczej ją kontrastował. Lubię ten balans między siłą a miękkością. Marysia świetnie się w tym odnalazła.

Podczas zdjęć dużo rozmawiałyśmy. O pomyśle. O tym, co warto podkreślić, a co zostawić w domyśle. Lubię ten moment przechodzenia z „ustawionej” pozy do czegoś bardziej prawdziwego, kiedy twarz zaczyna żyć, a ciało zapomina, że jest obserwowane. I wtedy naciskam migawkę.

W kadrze pojawiło się też lustro. Nie po to, by coś odbić, ale raczej, żeby dodać pytanie o to, co widać, a czego nie. Bo Marysia potrafi być i obecna, i trochę obok.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/kwiecień 2024 r.

Czerwona sukienka…

Zdjęcia z Marysią to nie jest kwestia „ustawienia”, to bardziej spotkanie. I choć znamy się dobrze, każde zdjęcie jest czymś „na nowo”. Bo Marysia stara się wejść w klimat, czyta pomysł, dorzuca swój nastrój. To nie modelka do „wykonania zadania”. To osoba z obecnością.

Tym razem zaszłyśmy ciut dalej niż zwykle. I w stylizacji, i w makijażu. Ten ostatni był zdecydowany, grał intensywnym kolorem na oku i ustach, wydobywał rysy, ale nie tłumił delikatności. Raczej ją kontrastował. Lubię ten balans między siłą a miękkością. Marysia świetnie się w tym odnalazła.

Podczas zdjęć dużo rozmawiałyśmy. O pomyśle. O tym, co warto podkreślić, a co zostawić w domyśle. Lubię ten moment przechodzenia z „ustawionej” pozy do czegoś bardziej prawdziwego, kiedy twarz zaczyna żyć, a ciało zapomina, że jest obserwowane. I wtedy naciskam migawkę.

W kadrze pojawiło się też lustro. Nie po to, by coś odbić, ale raczej, żeby dodać pytanie o to, co widać, a czego nie. Bo Marysia potrafi być i obecna, i trochę obok.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/kwiecień 2024 r.