Zdjęcia: Kamila Markiewicz-Lubańska

Makijaż i fryzury: Kamila Jodko

Stylizacja: Tomasz Jacyków

Modele: Anna Mucha, Katarzyna Maciąg, Wojciech Medyński, Lesław Żurek

Single po japońsku”

To była moja pierwsza sesja przygotowana na plakat do spektaklu „Single po japońsku” i materiałów promocyjnych. Czwórka aktorów: Ania Mucha, Kasia Maciąg, Leszek ŻurekWojtek Medyński, ubranych w kimona, świetnie wcielili się w swoje role.

Spektakl autorstwa Marcina Szczygielskiego, to komedia o absurdach korporacyjnego świata, przerysowana, absurdalna, a lokalnie trafna. Farsa, która bawi przez odnajdywanie w teatrze tego, co doskonale znamy z życia codziennego: absurdów, nowomowy, korpo – chaosu.

Sesja miała konkretny cel i precyzyjny plan. Każdy aktor był fotografowany osobno, w odpowiedniej pozie, by potem wszystkie portrety mogły współgrać na plakacie. To wymaga koncentracji, dyscypliny, i jednego: uchwycenia tej iskry, która w tej sytuacji musi być widoczna nawet w pojedynczej minie, geście czy błysku w oku.

Na planie wszystko było przemyślane: kimona, makijaż podkreślający estetykę Japonii, światło, które wydobywało charakter aktorów. I oni sami. Każdy z portretów miał zachować indywidualność postaci, a jednocześnie budować wizualną opowieść komediową, ale poważną w formie. I udało się to uchwycić.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/listopad 2015 r.

Single po japońsku”

To była moja pierwsza sesja przygotowana na plakat do spektaklu „Single po japońsku” i materiałów promocyjnych. Czwórka aktorów: Ania Mucha, Kasia Maciąg, Leszek ŻurekWojtek Medyński, ubranych w kimona, świetnie wcielili się w swoje role.

Spektakl autorstwa Marcina Szczygielskiego, to komedia o absurdach korporacyjnego świata, przerysowana, absurdalna, a lokalnie trafna. Farsa, która bawi przez odnajdywanie w teatrze tego, co doskonale znamy z życia codziennego: absurdów, nowomowy, korpo – chaosu.

Sesja miała konkretny cel i precyzyjny plan. Każdy aktor był fotografowany osobno, w odpowiedniej pozie, by potem wszystkie portrety mogły współgrać na plakacie. To wymaga koncentracji, dyscypliny, i jednego: uchwycenia tej iskry, która w tej sytuacji musi być widoczna nawet w pojedynczej minie, geście czy błysku w oku.

Na planie wszystko było przemyślane: kimona, makijaż podkreślający estetykę Japonii, światło, które wydobywało charakter aktorów. I oni sami. Każdy z portretów miał zachować indywidualność postaci, a jednocześnie budować wizualną opowieść komediową, ale poważną w formie. I udało się to uchwycić.

Kamila Markiewicz-Lubańska
sesja w studio/listopad 2015 r.